Za Złotówkę powstało po to, żeby dobre rzeczy nie lądowały w koszu. Krzesło, które nie pasuje. Rowerek, z którego dziecko wyrosło. Doniczki, które komuś zalegają. Ktoś w okolicy pewnie właśnie ich szuka.
Tytuł, jedno zdanie, klik na mapie. Trzy minuty i gotowe.
Kontakt jest widoczny publicznie. Bez rejestracji, bez ping-pongu wiadomości.
Cena, godzina, adres — wszystko ustalacie sami, tak jak Wam wygodnie.
„Za złotówkę" to nie sztywna kwota. To sygnał: oddaję, a nie sprzedaję. Może być za darmo, może być za dosłowną złotówkę, może być za dziesięć złotych, jeśli tak Wam pasuje. Chodzi o to, żeby zamiast wyrzucać, przekazać dalej — reszta to szczegóły do dogadania na miejscu.
Kontakt do wystawiającego jest zawsze widoczny za darmo. Symboliczna złotówka to gest, a nie opłata.
Bo w oddawaniu chodzi o okolicę. Nikt nie pojedzie po darmowe krzesło trzysta kilometrów. Otwierasz mapę, widzisz co jest w pobliżu, umawiasz się na chwilę spaceru. Dla bezpieczeństwa dokładna pinezka jest lekko przesunięta — sąsiedzi widzą okolicę, nie Twoje drzwi wejściowe.
Rzeczy w dobrym stanie, których nie potrzebujesz. Meble, zabawki, ubrania, sprzęt, sadzonki, książki, doniczki, resztki materiałów po remoncie. Wszystko, co komuś innemu może się jeszcze przydać.